5 marca 2014

Chanel FW 2014/15

Jest! Nareszcie po wielu miesiącach czekania (dwóch) w Grand Palais podczas Paris Fashion Week została zaprezentowana kolekcja Chanel na jesień-zimę 2014/15.
Nieskończony w swym geniuszu Karl Lagerfeld potrafi stworzyć dowolną wymyśloną przez siebie scenografię- był już podwodny świat, stalaktyty i stalagmity wyrastające z podłogi, jak również wnętrze samolotu. Tym razem zostaliśmy przeniesieni do pozornie prozaicznego miejsca jakim jest supermarket, lecz tylko pozornie, bo nie byle jakiego, a Chanel Shopping Center, gdzie wszystko zaczynając od jajek przez rękawice do sprzątania domu, aż do piły mechanicznej ostało obrandowane powszechnym logotypem podwójnego "C".



 Modelki odziane w oversizowe płaszcze, czy klasyczne zestawy projektu Mademoiselle wykonane z bawełny boulce przechadzały się między sklepowymi regałami. Sylwetka została wyeksponowana nie przez wyszczuplające cięcia (w wypadku modelek nie było czego wyszczuplać), zaś przez zestawy z jakby nadmuchanymi  ramionami i biodrami, gdzie jedynie okolice talii były opięte materiałem podobnie jak w prezentowanej niedawno kolekcji haute couture.













I znowu tak, jak poprzednio modelki nie paradowały po wybiegu w niebotycznie wysokich szpilkach, zaś w butach będących swoistego rodzaju hybrydą sneakersów i butów wiązanych pod same kolano, jakie noszą Eskimosi, przepraszam Innuici (ta poprawność polityczna) lub tradycyjne cichobiegi.








Fryzury ograniczały się do kitek z wplecionymi paskami materiału. Jednak dla mnie gwoździem programu były torebki, ponieważ chyba jeszcze nigdy na pokazie Lagerfelda nie widziałem tak dziwnych, a jednocześnie intrygujących torebek. Przyjmowały one kształt dosłownie wszystkiego, zaczynając od pudełka na jajka, czy mleko, zwykłej reklamówki bądź koszyka zakupowego kończąc na klasycznej 2.55 zapakowanej w plastikową tackę owiniętą folią niczym kawałek mięsa.

















Cała publika zachłyśnięta widowiskowym show i niebanalną scenografią po prezentacji rzuciła się w stronę półek (na usta ciśnie mi się porównanie do wyprzedaży w popularnym dyskoncie, jednak daruję sobie to jakże ambitne porównanie).











 Teraz czas na osobiste dygresje: mimo wielkiej miłości do Karla i jego twórczości oraz tego, że każdym pokazem sam  podwyższa sobie poprzeczkę ten pokaz nie należy do moich ulubionych- bardziej opowiadałbym się po stronie wyżej wymienionego podwodnego świata, lecz ja jestem jedynie małym, początkującym blogerem (tudzież szafiarką) więc subiektywną część odbioru całej kolekcji pozostawiam Wam.


źródło: style.com

2 marca 2014

#18

Tym zestawem chciałem udowodnić tylko jedno, a mianowicie to, że bez niezliczonej ilości ubrań w garderobie można stworzyć z tych samych rzeczy zupełnie odrębny look, ponieważ praktycznie wszystko, co widzicie na poniższych zdjęciach już kiedyś na sobie miałem. Zaczynając od butów, przez bluzy, a kończąc na ukochanym płaszczyku z second handu wszystko to mogliście swym sokolim wzrokiem zobaczyć na blogu. Mam nadzieję, że cel jaki postawiłem sobie na początku został osiągnięty.















pants- H&M | sweatshirts- H&M, Reserved | coat- second hand | scarf- grandma | shoes- Heavy Duty