4 października 2014

CHANEL SS 2015



Nie ukrywam, że przez miniony miesiąc tygodni mody czekałem na ten moment. Można to porównać do dziecka, które oczekuje pierwszej gwiazdki, by tylko rozpocząć wigilię i dobrać się do prezentów. I podobnie jak w  święta moment przyszedł tak samo niespodziewanie, ponieważ spałem jadąc w samochodzie. Uświadomiony, że zdjęcia z pokazu Chanel już na mnie czekają dobrałem się do telefonu i zacząłem rozpakować wyżej wymieniony prezent. Okazał się on najzwyczajniej paryską ulicą z tą różnicą, że chodziły po niej modelki, a nie zwykłe kobiety. Ferię barw na początku można potraktować jako pewnego rodzaju przejście, element łączący z poprzednią kolekcją, jednak później obracając się w barwach ziemi przechodzimy do klasyki: czerni, bieli i granatu. Lagerfeld najwyraźniej lubi podejmować polityczne tematy. Przykładem tego, było zakończenie pokazu couture dwoma modelkami w sukniach ślubnych, gdy we Francji toczyła się dyskusja na temat związków homoseksualnych. Teraz oglądamy manifest kobiecej niezależności. Większość modelek ma na sobie spodnie. Luźne, z szerokimi na dole nogawkami, długości 7/8,a jeżeli nie, to sukienki zestawione z eksponującą ramiona górą lub innym 'silnym' elementem. Jest kilka charakterystycznych męskich elementów takich jak: krawaty, kołnierzyki, koszule, czy prążki niczym z garnituru wywołujące skojarzenia z Wall Street. Nasuwa się pewna galowość, formalność czarno-białych setów. Jedyną bardziej zauważalna biżuterią można nazwać złote buty i paski. Torebki przyjmują postać miejskich, hipisowskich worków, pokrowców na radio lub są jedynie tłem dla ideowego hasła. Będę trochę banalny pisząc na zakończenie twierdzenie, które zostało już użyte chyba dosłownie wszędzie, ale podsumuję to tym, że moda wyszła na ulicę, a kobiety mogą śmiało konkurować z mężczyznami na każdym polu.











Brak komentarzy :

Prześlij komentarz