26 sierpnia 2015

ALEXANDER MCQUEEN: SAVAGE BEAUTY





  Kiedy stawiasz pierwsze kroki w świecie mody i faktycznie zaczynasz go zgłębiać w pewnym momencie dochodzisz do momentu oglądania zdjęć z lokalnego balu przebierańców jakim jest Met Gala. Chwilę później dowiadujesz się co towarzyszy temu wielkiemu wydarzeniu. Jest nim coroczne otwarcie wystawy o określonym temacie związanym z modą, organizowane przy współpracy Vogue’a.  W 2011, rok po samobójczej śmierci Alexandra McQueen’a  otworzono wystawę poświęconą jego twórczości o wdzięcznym tytule ‘Savage Beauty’. Od razu pojawia się marzenie, że chcesz ją zobaczyć, jednak rzeczywistość brutalnie je rozbija, a jednym  z głównych powodów są pieniądze. Umówmy się: nie każdego stać na wycieczkę do Nowego Jorku. Kiedy więc dowiedziałem się, że wystawa zostaje wznowiona i ulokowana będzie w rodzinnym mieście projektanta- Londynie nie darowałbym sobie, by jej nie zobaczyć. Szereg starań doprowadził do tego, iż kilka dni przed zamknięciem poleciałem do Londynu i miałem możliwość zobaczenia jej. Całe szczęście, że mieliśmy wydrukowane bilety, ponieważ nie wiem, czy wytrzymałbym w tak długiej kolejce. 


  Labiryntem korytarzy doszliśmy do wejścia, gdzie przywitał mnie bardzo optymistyczny napis pt. ‘zakaz robienia zdjęć’. Tyle przygotowań, pośpieszny kurs profesjonalnej obsługi aparatu, a tu taka wiadomość. Dzięki. Nie od razu wchodzisz do sal wystawowych. Wita Cię ciemne pomieszczenie z obliczem Alexandra, które powoli zamienia się w powszechnie znaną czaszkę- identycznie jak na okładce albumu ‘Savage Beauty’. Przekraczasz próg, a twoje zmysły automatycznie się wyostrzają, chcesz dojrzeć każdy szczegół, niuans, ponieważ wiesz, że taka okazja może już się nie zdarzyć.  Wchodząc, myślisz, że pomieszczenia i prezentowane sylwetki umiejscowione są chronologicznie, dlatego że jako pierwsze pojawia się coś na kształt bunkru o betonowych ścianach. Wszystko opatrzone  tytułem ‘Romantic Mind’. Zresztą romantyczność w nazwach będzie przewijać się dość często. Uwaga skupiona jest tu na technice, kunszcie krawieckim, umiejętności krojenia materiału, są tu min. marynarki oraz pamiętne spodnie z obniżonym pasem. ‘Spędziłem dużo czasu ucząc się jak konstruować ubrania, by później móc je dekonstruować’.









  Dalej  przenosisz się do czegoś na kształt gabinetu luster, bardzo starych luster. Wszystkie ubrania są czarne, ich konstrukcja opiera się na zasadzie kontrastu. Z jednej strony koronka oraz pióra, zestawione ze skórą, zasuwakami, elementami sadomaso, nawet czaszkami ptaków. Nazwa ‘Romantic Gothic’ idealnie tłumaczy te płączenia. Dopiero dalej w głębi sali widać element koloru. Jest nim gablota o złotych, bogato zdobionych ramach, gdzie wystawione są sylwetki z ostatniej, niedokończonej kolekcji ‘Angels and Demons’. W tym momencie ktoś, kto uważa, iż można nazwać je dziełem sztuki nie myli się, ponieważ materiały zadrukowane są obrazami flamandzkich malarzy takich jak Bosh, czy Fouquet. 





  Atmosfera mroczności narasta.  Nie jesteś teraz otoczony czymś zwyczajnie strasznym, co możesz zobaczyć w telewizji lub książkach. Tym razem jest to rodzaj pewnej niepewności, ściany obłożone są kośćmi, a Ty masz do czynienia z Matką Naturą, dzikością zwierząt, czymś, czego nie możesz poskromić. Wachlarz materiałów prezentowanych w ‘Romantic Primitivism’ jest ogromny, widzisz tu jeans, ale również błoto i syntetyczne włosy ludzkie. Inspiracją są pierwotne afrykańskie plemiona jak i sylwetka antylopy.





  
Wychodzisz, by kilka kroków dalej móc wejść w korytarz, w którym przesiąkniesz brytyjskością niezależnie jakiej narodowości jesteś. Po lewej stronie szkocka krata, tartan, wełniane skarpetki . Po prawej widoczna fascynacja monarchią, biało –czerwone nobliwe suknie, a wśród nich jedna z moich ulubionych- pochodząca z kolekcji ‘The Girl Who Lived in the Tree’ , wyglądająca niczym szata bizantyńskiej księżniczki z dwoma pasami czerwonego materiału łączącymi się z przodu.  Na wprost manekin ubrany w obfitą, czerwoną pelerynę o kształcie róży- symbolu Anglii. Równie mocno  w swoich kolekcjach McQueen manifestował przywiązanie do swoich szkockich korzeni. Całość nosi tytuł ‘Romantic Nationalism’.






  Dostajesz teraz możliwość chwilowego oderwania się od podziwiania pięknych kiecek, jednak szybko będziesz chciał do tego wrócić. Nie wiem co takiego panuje w ‘Cabinet of Curiosities’, może to jakaś niezwykła atmosfera nostalgii, czy wielki podziw sprawiają, że ludzie poruszają się z gracją kloca, obijając się o siebie i tłocząc. Odczucia wizualne? Niezmiernie wysokie pomieszczenie od podłogi aż do sufitu pomalowane jest na czarno i wyłożone półkami w tym samym kolorze. Po środku znajduje się obrotowy podest z sukienką, która niegdyś była malowana na żywo na wybiegu przez  roboty lakiernicze. U jego stóp znajdują się kanapy, na których mogą usiąść nieliczni. Co na ścianach? Przedmioty jednorazowo tworzone na potrzeby wybiegu, są tu np. ikoniczne już Armadillo Boots, sukienka ‘kopuła’ z białych piór, a zaraz obok bajeczne toczki Philipa Treacy’ego. Nie ukrywajmy, to wszystko jest piękne, jednak warunki w jakich mogłem to oglądać były mało sprzyjające. 








  Obdarzony lekkim bólem szyi po drodze do ‘Romantic Exoticism’ spotykam hologram Kate Moss z pokazu jesień/zima 2006/07. Prezentowane jest tu jak na wiele rożnych sposobów Lee czerpał pomysły z kultury Wschodu.  Masz zaprezentowane misternie wyszywane wzory, a zaraz obok nich strój baseballowy. Na końcu owego pomieszczenia o lustrzanych ścianach widzimy gablotę- kolejną już. Tym razem jest ona nieco bardziej surowa, ponieważ prezentuje sylwetki z jednego z bardziej rozpoznawalnych pokazów- ‘Voss’, którego finał inspirowany był obrazem Joela Petera Witkina. Z kategorii ‘nie do końca potwierdzona ciekawostka’- był to pierwszy wielki pokaz Anji Rubik.












  Kolejnym elementem labiryntu pomieszczeń jest ‘Romantic Naturalism’. Ściany zdobią tapety niczym szkicowane ołówkiem, jednak gdy przyjrzeć się im bliżej romantyczne róże nie są pozbawione motywu kultowej czaszki.  Tutaj świat roślin, natura  (śmiem zaryzykować stwierdzenie) potraktowane są niezmiernie dosłownie. Wyrastające kwiaty, rogi jelenia, suknia z muszli, czy jej koleżanka obok wyszywana piórami w sposób dobitny obrazują jak silnym bodźcem w procesie twórczym projektanta  była przyroda.






  Nijako kontynuacją wątku fauny i flory jest ostatni element całej tej układanki prezentujący ostatnią kolekcję ‘Plato’s Atlantis’. Alexander opowiada w niej historię rodzaju ludzkiego i paradoksalnie nie mówi o ewolucji lecz procesie zupełnie odwrotnym. Pokrywa lodowa topnieje, a rodzaj ludzki z powrotem musi nauczyć się żyć pod wodą, z której się wywodzi. Wszystko jest tu nierealistyczne do granic, ale również perfekcyjne i dopracowane w każdym calu. Owszem, ‘buty pancerniki’ nie są przeznaczone do noszenia lecz misterne printy oparte na motywach zwierzęcych naprawdę cieszą oko. Nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych kolekcji , jakie miałem okazję widzieć (a przez te kilka lat trochę się już ich naoglądałem). Mówi się, że w tamtym czasie geniusz McQueena sięgnął zenitu,  może po prostu dla dobra ludzkości nie skończył już kolejnej kolekcji, ponieważ moglibyśmy nie wytrzymać tak silnych doznań estetycznych.





  Całość doznań składa się na koniec tej podróży. Ostatnia kolekcja, dywagacja na temat ludzkości, pewna zagadka… Czymś naturalnym jest, iż opuściłem wystawę z poczuciem niedosytu. Może był to smutek, że coś tak pięknego dobiegło końca. Nie wiem. Jestem natomiast przekonany co do innej rzeczy. Było to wyjątkowe doświadczenie, niewątpliwie zaliczane do rodzaju niezapomnianych. Marzenie dzieciaka, bo takiego widzę siebie z obecnej perspektywy zostało spełnione i to jeszcze w towarzystwie osoby, która najbardziej na to zasługiwała- mojej Mamy. Gdyby nie jej romantic mind i potrzeba bliskości ze sztuki całe to wspaniałe zamieszanie nie miałoby miejsca.  Każdy z Nas ma w sobie potrzebę obcowania z pięknem i każdy nawet podświadomie ją realizuje, a moda często brutalnie trywializowana daje taką możliwość. Korzystajmy z niej dopóki możemy. 

1 komentarz :