15 października 2015

Trois.


Trochę odwlekałem ten moment, bo jak mnie słusznie uświadomiono, chciałem, by cały czas trwał. Napisanie tego posta jest równoznaczne dla mnie z zakończeniem pewnej przygody, która według mnie wcale ma nie mieć końca. Wiem jednak, że nie mogę myśleć jedynie o sobie, ponieważ są osoby, które faktycznie czekają na ten wpis, a robienie sztuki samej dla siebie mija się z celem.
Wiele razy już o tym opowiadałem, ale uczynię to teraz pro forma. Każda większa rzecz zaczyna się od zwykłej prozy i tak było tym razem. Początkowo miał być to krótki, amatorski film o mnie. Nie chciałem chociaż tym razem zagarnąć całego obiektywu na siebie więc postanowiliśmy zrobić to wszystko bardziej artystycznie. Los chciał, że już wcześniej trafiłem na grupę sprawdzonych ludzi, nie pozostało nam nic innego jak zacząć działanie. I tu wkracza efekt kuli śniegowej, ponieważ z czasem zaczęły napływać coraz to nowsze osoby, by finalnie stworzyć większy team. Oczywiście podeszliśmy do sprawy z wrodzonym sobie profesjonalizmem, a ja nauczony doświadczeniem najpierw zorganizowałem przymiarki, czułem się jak Lagerfeld kompletujący ostatnie looki przed pokazem. Kolejne były zdjęcia wkład pracy i wysiłku był wprost proporcjonalny do późniejszej zabawy i szczęścia po ich wykonaniu. Film był czymś lekko poważniejszym, dla Izy, a tym bardziej dla mnie był to całkowicie nowy grunt do działania. Metodą prób i błędów, dubli i poprawek udało nam się go ukończyć, a nawet dobrać muzykę, a było to niełatwe zadanie! Oczywiście nie stąpaliśmy drogą usłaną różami, ale raczej padającymi co jakiś czas kłodami, by móc zaprezentować całość szerszej publiczności. 

Projekt składał się z trzech części: spektaklu i wyżej wspomnianego filmu z sesją. Sprawa tytułu również przysparzała wiele trudności dlatego postanowiliśmy nazwać go zwyczajnie ‘Trzy.’. I w tym momencie moje zamiłowanie do francuskiego uaktywniło się i z nadwiślańskiego ‘Trzy.’ powstało paryskie ‘Trois’ (czyt. Trła).


SPEKTAKL
Opowiadał historię indywidualności, człowieka wychodzącego z trudnego środowiska, otoczenia, które go nie rozumie, ale jednocześnie wywiera na niego wpływ. Właśnie to słowo stało się oficjalnym tytułem dzieła. Jest ono całkowicie wyreżyserowane przez Izę, a mi przypadł honor ubrania aktorów.







FILM
Wszystkie elementy zazębiają się ze sobą stąd też ich określona kolejność. ‘Trois.’ jest dalszym ciągiem występu, który tym razem dzieje się na ekranie. Ukazuje proces zachodzący w głowie młodego artysty, jego drogę w poszukiwaniu inspiracji i tworzeniu pomysłów. Wszytko przedstawione za pomocą zjaw nawiedzających bohatera kroczącego przez miasto, które dają mu natchnienie. 



WYSTAWA
Jest to efekt końcowy wspomnianego procesy twórczego, rozwinięciem dwóch wątków filmu. Jej jedna strona pogłębia motyw odnalezionych w gazecie zdjęć, druga to produkt finalny procesu twórczego.












To chyba tyle, jeśli chodzi o wzniosłą treść i patetyczne opisy. Czas na chwilę prywaty. Nie ukrywam, Iza na pewno również, że to wszystko, co wydarzyło się w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy było wyjątkowym doświadczeniem. Sami nauczyliśmy się wiele o procesie tworzenia i towarzyszących temu trudnościach, poznaliśmy kreatywnych ludzi, którzy tylko czekali na odkrycie, a w konsekwencji czego nawiązaliśmy jedyne w swoim rodzaju relacje. Fakt, że tak tłumnie przyszliście na wystawę jest budujący i niezmiernie cieszy, daje świadomość, że może faktycznie ludzie nie marginalizują sztuki, albo chociaż przyjacielskich relacji. Podziękowania należą się wszystkim oraz każdemu z osobna, ale z naszej strony szczególnie całej ekipie, bo sami nie osiągamy sukcesy, więc i sami go nie konsumujemy.
Love,
Filip







P. S. Mały mood board

W poscie zostały wykorzystane zdjęcia 
Gabrieli Czarniak
Macieja Obuchowicza, 
Mariusza Maciejewskiego 
oraz grafika Weroniki Stefańskiej.




4 komentarze :

  1. Gratuluje swietna robota. Podziwiam Cie za wytrwałość i za cala Twoja prace. Wow

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje najlepsze 5 minut i 17 sekund w moim życiu ! Ten film był rewelacyjny, wręcz groteskowy ! Wspaniały popis operatorski, a montaż fenomenalny! Panie Mikołaju ,zrobiłeś kawał dobrego, nikomu niepotrzebnego gówna! Sceny były żałosne i przesycone amatorszczyzną. Film i kadry niezrozumiałe, na przyszłość polecam zapoznanie się z technologią filmową. Cieplutko pozdrawiam i czekam na więcej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od samego początku podkreślaliśmy, ze film jest amatorski. Nie mieliśmy niewiadomo jak wymyślnych technologii do dyspozycji. Rozumiem, że estetyka, czy wykonanie nie musi Ci się podobać, ale chociaż mógłbyś uszanować pracę fizyczną skoro twórcza do Ciebie nie trafia.

      Usuń